Wywiad: Ernest Kawa   

Fryzjer z długoletnim doświadczeniem, szkoleniowiec marki Montibello. Od lat prowadzi salon w Szczecinie, ale od niedawna zajmuje się też włosami mieszkańców Berlina. Uważa, że podstawą sukcesu w zawodzie fryzjera jest gruntowna wiedza i ciągłe rozwijanie swoich umiejętności.

Jest Pan instruktorem marki Montibello i pomaga Pan doskonalić umiejętności zawodowe innym fryzjerom. A jakie były Pana początki w zawodzie, kto pomagał Panu zdobywać fryzjerskie szlify?

Ernest Kawa: Wszystko zaczęło się w miejscu mojego urodzenia, czyli w Szczecinku. Tam skończyłem szkołę fryzjerską i tam rozpocząłem swoją pierwszą samodzielną działalność. Miałem szczęście trafić na wyjątkowych nauczycieli zawodu: Bogusława Kramera i Tomasza Stellmacha, dla których warsztat zawodowy był najważniejszy. To nie były czasy designerów i pseudostylistów, tylko dobrych lub kiepskich rzemieślników. Dzięki temu dziś rozpoznaję fryzjerskich „udawaczy” na kilometr.

Ernest KawaZawód fryzjera wymaga nie tylko solidnych podstaw edukacyjnych, ale też ciągłego rozwijania się i poszerzania wiedzy. Skąd czerpie Pan informacje o nowych technikach i aktualnych trendach?

E.K.: Staram się być na każdej ważnej imprezie branżowej. W dobie Internetu nie ma problemu ze zdobyciem informacji o spotkaniach fryzjerskich na całym świecie. Poza tym staram się poznawać propozycje nie tylko moich przyjaciół z Polski, ale również uczestniczyć w pokazach poza krajem. Kilkukrotnie brałem udział w najważniejszych wydarzeniach fryzjerskich w Nowym Jorku czy Londynie, obserwowałem trendy azjatyckie w Chinach. W planach na przyszły rok mam wizytę w Istambule i Ameryce Południowej.

Jakie cechy i umiejętności pozwalają stać się naprawdę dobrym stylistą i odnieść sukces w tym zawodzie?

E.K.: Najważniejsze są solidne podstawy warsztatu, historii zawodu oraz znajomość wszystkich technik. Połączenie tych rzeczy z odrobiną talentu i determinacji doprowadzi do sukcesu. Musimy jednak pamiętać, że szybki i spektakularny sukces w zawodzie jest często poprzedzony dwudziestoma latami naprawdę ciężkiej pracy (śmiech).

Aby tworzyć ciekawe, kreatywne rzeczy, potrzebne są nowe pomysły i inspiracje. Gdzie Pan ich szuka?

E.K.: Inspiracje i pomysły do tworzenia nowych rzeczy możemy odnajdywać wszędzie. Wystarczy odrobina wrażliwości i trochę więcej wyobraźni. Obserwując kolekcje światowych akademii fryzjerskich, możemy dostrzec inspiracje otaczającym nas światem. Zazwyczaj przyroda, sztuka czy nawet przedmioty codziennego użytku są wystarczająco piękne, aby pobudzić nas do stworzenia czegoś, czym chcemy podzielić się z innymi. Oczywiście często w propozycjach stylistów na dany sezon można wskazać kilka elementów wspólnych. Tak też dzieje się w kolekcjach mody tekstylnej. Jest to wynik pracy firm badających rynki mody, które często odsprzedają informacje o kolorach, kształtach czy strukturach materiałów na dany sezon. Z tych danych korzystają wielcy projektanci, ale również duże firmy, planując kampanie reklamowe na kolejne lata.

Prowadzi Pan własny salon. Proszę powiedzieć, jaka jest Pana zdaniem recepta na sukces w tej branży. Jak utrzymać stałe grono klientów i jak pozyskać nowych?

E.K.: Trudno mówić o recepcie na sukces salonu, ponieważ każdy ma inną (śmiech). Kiedyś podczas nagrywania filmu promującego kolekcję fryzur powiedziałem, że „edukacja jest podstawą sukcesu każdego fryzjera”. I moim zdaniem właśnie to stwierdzenie jest odpowiedzią na pytanie, jak osiągnąć znaczącą pozycję na rynku usług fryzjerskich.

Klienci salonów fryzjerskich są coraz bardziej wymagający i świadomi swoich potrzeb. Jakie są oczekiwania klientów wobec współczesnego fryzjera?

E.K.: Klienci salonów fryzjerskich są coraz bardziej świadomi i wymagający, ale w dalszym ciągu oczekują od nas fachowej porady. Dlatego jeszcze raz podkreślę, że bez solidnych podstaw kolorymetrii, doboru fryzury do kształtu twarzy czy proporcji sylwetki nie jesteśmy w stanie dobrze spełnić swojego zadania. Te braki obnaża program moich kolegów: Andrzeja Wierzbickiego i Tomasza Schmidta, „Ostre cięcie”. Niestety w wielu salonach fryzjerzy nie wiedzą, na czym naprawdę polega ich praca i czego oczekują od nich klienci. Dlatego zamiast zawodowego sukcesu odnoszą sromotną porażkę.

A jak produkty z portfolio Montibello sprawdzają się podczas codziennej pracy w salonie?

E.K.: Produkty Montibello w pełni pozwalają na wykonanie zarówno usługi koloryzacji, jak i dekoloryzacji czy stylizacji. Najważniejsze jest, aby posiadać pełną wiedzę o każdym produkcie, o tym, jakie daje możliwości wykorzystania. Wtedy możemy, dzięki bogatemu portfolio produktów Montibello, tworzyć niezwykłe stylizacje. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.

Co najbardziej ceni Pan w swoim zawodzie, a co jest najtrudniejsze w codziennej pracy fryzjera?

E.K.: Jako fryzjer pracujący w salonie najbardziej cenię sobie zadowolenie klienta. Jako instruktor największą radość czerpię z ciągłego kontaktu z ludźmi z branży oraz z przekazywania uczestnikom szkoleń swojej wiedzy i obserwowania, jak dzięki temu rozwijają swoje salony. Jeśli chodzi o trudne strony zawodu, to w ogóle ich nie dostrzegam. Czasami jest to tylko brak odpowiedniej organizacji.

Jak już wspomnieliśmy, jest Pan instruktorem marki Montibello. Proszę powiedzieć, na co kładzie Pan największy nacisk podczas szkoleń. Co oprócz wiedzy technicznej stara się Pan przekazywać fryzjerom?

E.K.: Przede wszystkim staram się przekazywać wiedzę w taki sposób, w jaki sam chciałbym ją usłyszeć. Ważne jest dla mnie, aby każda osoba, która uczestniczy w moim szkoleniu, była w stanie wykorzystać zdobyte informacje czy umiejętności w swojej codziennej pracy w salonie. Oprócz prezentowania strzyżeń i koloryzacji z naszych kolekcji, które z powodzeniem można wykorzystywać w salonach, bardzo mocno skupiam się na odwoływaniu do podstaw warsztatu fryzjerskiego. Niestety często o nich zapominamy, uważając się za doświadczonych profesjonalistów. A tak jak już wcześniej wspomniałem, to właśnie dobry warsztat jest podstawą do osiągnięcia sukcesu zawodowego i to on gwarantuje, że nasz klient będzie zadowolony z jakości naszej pracy. Mówiąc krótko, uważam, że aby biegać, trzeba nauczyć się chodzić. Chętnie również dzielę się z innymi fryzjerami swoimi spostrzeżeniami marketingowymi.

Pamięta Pan swoje pierwsze spotkanie ze światem wielkiego fryzjerstwa? Jakie emocje towarzyszyły Panu w czasie pierwszego wyjazdu chociażby do Londynu na targi Salon International?
E.K.: Paradoksalnie nie jest to Londyn, Nowy Jork czy inne światowe miasto. Jest to Bydgoszcz. To tutaj pierwszy raz spotkałem prawdziwych pasjonatów fryzjerstwa, którzy zaszczepili we mnie bakcyla. I to było fryzjerstwo na najwyższym poziomie. To dzięki nim jestem na takiej pozycji zawodowej. Muszę wymienić wszystkich (śmiech): Małgorzata Babicz, Rafał Potomski, Paweł Kamiński, Maciej Maniewski, Mariusz Stawski, Kasia Budka, Edyta Sobota, Andrzej Wierzbicki, Tomasz Schmidt, Klaudiusz Iciek, Andrzej Kawulok.

Co uważa Pan za swoje największe, jak do tej pory, osiągnięcie zawodowe? Z jakiego swojego dokonania jest Pan najbardziej dumny?

E.K.: Mam nadzieję, że moje największe dokonanie dopiero przede mną (śmiech). A tak poważnie, jestem bardzo zadowolony z tego, jak układa się moja droga zawodowa. Od maja rozpocząłem działalność w Berlinie, w najbardziej reprezentacyjnej części miasta przy Kurfürstendamm. Przede mną nowe wyzwanie oraz ciekawe projekty z ludźmi z branży modowej, którzy współpracują z najsłynniejszymi na świecie projektantami. Wierzę, że jeszcze dużo dobrego czeka na mnie w przyszłości.

Czy znajduje Pan czas na zainteresowania pozazawodowe? Jak lubi Pan spędzać chwile wolne od fryzjerskich zajęć?

E.K.: Fryzjerstwo jest moją prawdziwą pasją, od początku do końca. Ponieważ nie tylko zajmuję się salonem, ale również przygotowuję kolekcje, pokazy, sesje zdjęciowe, wymaga to ode mnie dużego zaangażowania, więc często wolny czas poświęcam także na projekty związane z fryzjerstwem.

Czy zastanawiał się Pan kiedyś, co mógłby Pan robić, gdyby nie zajął się fryzjerstwem?

E.K.: Przyznam, że nigdy nie zastanawiałem się, co bym robił, gdybym… Jedno jest pewne, że robiłbym to, angażując się na dwieście procent (śmiech).

Materiały: Fale Loki Koki

REKLAMA
Dopisz się do naszego newslettera