Rozmowa z Anną Kulec-Karampotis   


Swoją pasję zawdzięcza wsparciu mamy – właścicielki zakładu fryzjerskiego dla panów. Choć początkowo nie myślała o pracy w zawodzie fryzjera, kreatywność i posiadane zdolności manualne stworzyły podstawę, by spojrzeć właśnie w tym kierunku. Dlatego zamiast nauki w szkole ogrodniczej, rozpoczęła przygodę w świecie fryzjerstwa, co okazało się strzałem w dziesiątkę! Wkrótce zaczęła odnosić wspaniałe sukcesy w młodzieżowych konkursach fryzjerskich, a już jako 18-latka otworzyła własny salon i przygotowywała pierwszych uczniów do pracy w swoim ukochanym zawodzie. Dzięki własnej inicjatywie, ciężkiej pracy, odważnym decyzjom i uporowi w dążeniu do celu oraz wierze, że podejmowane ryzyko zakończy się sukcesem, Pani Anna Kulec-Karampotis jest dziś właścicielką sieci ponad 60 salonów fryzjerskich.


Co, zgodnie z Pani doświadczeniami, wyróżnia profesjonalnego fryzjera?

Anna Kulec KarampotisA. K.-K.: Profesjonalny fryzjer w dzisiejszych czasach jest osobą, która musi posiadać wszechstronną wiedzę i pragnąć wciąż rozwijać pasję. Doświadczenie zdobyte w czasie pobytu w Ameryce dało mi do zrozumienia, jak ważna jest znajomość języków obcych, które są podstawą, umożliwiającą ciągłe kształcenie w zawodzie. Ponadto chcę podkreślić cechę, bez której praca z włosami jest niemożliwa. Chodzi oczywiście o wyobraźnię przestrzenną. U profesjonalisty musi być ona nieograniczona, wszak to dzięki niej i w oparciu o znajomość najnowszych tendencji, jego praca przynosi efekty w postaci niepowtarzalnych fryzur. Nie zapominajmy jednakże, iż bardzo ważna jest również wiedza z zakresu budowy włosa oraz dogłębna znajomość właściwości produktów, których używa, i które zaleca klientom do samodzielnego stosowania. Sądzę, że wszystko to możemy podsumować stwierdzeniem, iż wykwalifikowany fryzjer w dzisiejszych czasach to wspaniały stylista, o otwartym umyśle, wyobraźni, a często wręcz nieposkromionej fantazji.

Zaczynała Pani od zarządzania niewielkim salonem Trendy w rodzinnej Bielsku-Białej i pełnej poświęcenia pracy w nim. Dziś jest Pani właścicielką potężnej firmy Trendy Hair Fashion. Proszę się z nami podzielić refleksją na temat prowadzenia już nie jednego, ale sieci salonów fryzjerskich.

A. K.-K.:Cieszy mnie, że mogę powiedzieć, iż TRENDY HAIR FASHION to wielka (największa w kraju) i dynamicznie rozwijająca się sieć salonów fryzjerskich. Sama nie byłabym w stanie stworzyć tak wielkiej firmy, ani nią zarządzać. Mam jednak szczęście, cudownego męża i wspaniały zespół artystyczny. Dzięki współpracy, wspólnym dążeniom i staraniom możemy się nieustannie rozwijać. Z Bobbysem mamy podzielone role: ja zajmuję się wszystkim, co jest związane z fryzjerstwem, on natomiast całym managementem i zarządzaniem. Za wielki sukces uważam współpracę z osobami, które od kilkunastu lat wspólnie z nami tworzą filar TRENDY HAIR FASHION. Wojtek Loranc, Artur Kołoczek, Mariusz Botor, Mateusz Grzywa, Gosia Morońska, Asia Szlagów i Basia Chowania są moimi wychowankami, a w dniu dzisiejszym odnoszą znaczące sukcesy na międzynarodowej arenie fryzjerskiej. Nieopisaną przyjemność sprawia mi widok osób, które razem ze mną wchodziły w dorosłe życie, a teraz są doskonałymi, doświadczonymi i godnymi zaufania fachowcami, a nawet świetnymi managerami zarządzającymi salonami TRENDY HAIR FASHION. Wspólnie dbamy o rodzinną atmosferę. Sztuką jest pracować ze sobą tyle lat i cały czas się przyjaźnić. Jestem dumna, że nam się to udaje. Jesteśmy ze sobą mocno związani, lubimy razem spędzać czas, najchętniej zwiedzając wspólnie świat!

Jako nastolatka zafascynowała się Pani pracą fryzjera i często spędzała cały dzień strzygąc i doradzając odpowiednie fryzury swoim klientom. Dziś jest Pani właścicielką ponad 70 salonów fryzjerskich. Jak wygląda obecnie Pani praca? Czy nadal wykonuje Pani zawód fryzjera?

Anna Kulec KarampotisA. K.-K.: Fryzjerstwo to moja największa pasja, bez niego nie wyobrażam sobie życia! Dlatego też pomimo nawału obowiązków związanych z firmą, cały czas pracuję w salonie. Oczywiście zwolniłam nieco tempo, jednak nie wyobrażam sobie, bym mogła pojawiać się w nim jedynie jako gość. Nie byłabym szczęśliwa bez pracy i mojej ekipy oraz wieloletnich klientek, z którymi jestem również bardzo związana. W mojej firmie panuje bardzo rodzinna atmosfera, więc sądzę, że udało mi się osiągnąć coś niezwykle ważnego! Sama nadal się uczę i przygotowuję moich młodych adeptów do zawodu. Corocznie wyjeżdżamy do Londynu, aby zdobywać nowe doświadczenia i zapoznawać się z nowościami. Zajmuję się ponadto tworzeniem całościowego imagu TRENDY HAIR FASHION, a moja praca nabiera wciąż nowych barw.

Mogła Pani rozwijać swój biznes także z pomocą męża w Nowym Jorku. Dlaczego zdecydowała się Pani wrócić do Polski?

A. K.-K.: Postanowiłam wyjechać do USA po dwóch latach prowadzenia własnego salonu w Bielsku-Białej, by szybciej zdobyć doświadczenie w biznesie fryzjerskim i przy tej okazji nauczyć się języka… Zostałam tam dłużej niż pierwotnie planowałam, jednak od początku wiedziałam, że chcę wrócić do swojego salonu w kraju. Mój dom i moje miejsce było wówczas w Polsce. Obecnie czuję się obywatelką świata. USA, Grecja i Polska to trzy najbliższe mi kraje. Choć spędzam większość czasu w Polsce, to bardzo często podróżuję i staram się pobytów za granicą czerpać to, co najlepsze.

Pani mąż posiada greckie korzenie. Czy wpłynęło to na Pani zainteresowanie się kulturą tego kraju?

A. K.-K.: Jestem żoną Greka i osobą wręcz zafascynowaną Grecją. Uważam, że to piękny kraj, a świadomość tego, że stanowi kolebkę cywilizacji i kultury, wzmacnia poczucie jego niezwykłości. Mam tam dużą rodzinę, wielu znajomych i świetnie się tam czuję. Oczarowana Grecją zapragnęłam mieć jej namiastkę na co dzień, dlatego też w domu prowadzę grecką kuchnię i słucham greckiej muzyki. Z wielką przyjemnością spędzamy tam z całą rodziną każdą wolną chwilę. Każdego roku zwiedzamy inny zakątek tego kraju i ciągle odkrywam coś nowego. Miłością do Grecji staram się także zarazić swoich pracowników, w związku z czym… wysyłam ich tam w czasie urlopu.

Czy specyfika gorącej Grecji stała się dla Pani w jakiś sposób inspiracją do pracy w salonie?

A. K.-K.: Rzeczywiście grecka moda jest specyficzna, nieco inna od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Myślę, że ze względu na klimat Greczynki ubierają się bardzo sexy i preferują zdecydowanie długie włosy. Poza tym przywiązują duża wagę do wyglądu. Bardzo podoba mi się tamtejszy styl, ale zdecydowanie nie sprawdziłby się w naszym zimnym kraju. Zauważyłam, iż w Atenach jest mnóstwo bardzo dobrych salonów fryzjerskich, które wspaniale
wykorzystują lokalne preferencje.

Jaki jest Pani przepis na sukces w branży fryzjerskiej?

A. K.-K.: Myślę, że jak w każdej branży, ważne jest dobre przygotowanie zawodowe, solidne podstawy i otwarty umysł. Na początku mojej przygody z fryzjerstwem niestety nie było wielu z dzisiejszych możliwości. Należę jednak do osób upartych, dzięki czemu nie zrezygnowałam nigdy z własnych marzeń. Przekonałam się, że nie można pod żadnym pozorem zrażać się drobnymi niepowodzeniami, ale konsekwentnie dążyć do celu. Staram się uczyć na błędach swoich i innych, a przede wszystkim wyciągać z nich właściwe wnioski. Sukcesu z pewnością nie osiąga się od razu, trzeba na niego zapracować solidnością, cierpliwością i chęcią stałego dokształcania. Jest jeszcze jedna, niezwykle ważna rzecz – na osiągnięcie sukcesu może liczyć jedynie ten, kto wykaże się własną inicjatywą, nie będzie bał się podjęcia ryzyka, ale uwierzy, że mu się uda. Cieszę się, że w naszym zespole cały czas przybywa młodych talentów! Wierzę w potencjał drzemiący w młodych osobach. Potrafię zauważyć dobrze zapowiadających się adeptów i wspieram ich w nieustannym rozwoju.


Źródło: Hair Club

REKLAMA
Dopisz się do naszego newslettera